MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Regulamin działu
- Watki o poszczególnych milsimach powinny zawierać kompleksowe i rzetelne informacje na temat imprezy.
- Informacje powinny być zredagowane w sposób, który ułatwi czytanie i zrozumienie treści posta.
- Wszelkie aktualne informacje, należy aktualizować również w pierwszym poście tematu.
- Zamieszczanie informacji o imprezach komercyjnych, TYLKO za zgodą administracji forum.
- Administratorzy zastrzegają sobie możliwość usunięcia informacji o wydarzeniach, które uznają za niezgodne z zasadami panującymi na tym forum. Usunięte imprezy zostaną opatrzone uzasadnieniem takiej decyzji.

MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Teo » 2011-09-21, 23:29

Witamy!

Zapraszamy na MilSim "RED FALL III", którego poprzednia edycja odbyła się jesienią zeszłego roku.

Milsim odbędzie się w terminie: 11-12 listopada 2011
Czas trwania: ok 24h
Miejsce: Bory Tucholskie
Więcej szczegółów wkrótce.
Prosimy o zgłoszenia ekip 4-osobowych na Gor@ssinc.pl

pozdrawiamy
SSInc.
Avatar użytkownika
Teo
Świeżak
 
Posty: 19
Dołączył(a): 2011-09-19, 20:49

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Gor » 2011-10-07, 15:18

A oto podstawa tła fabularnego, dowódcy ekip proszeni o uwagę- w niedługim czasie rozpoczniemy nadsyłanie szczegółów operacyjnych.


REDFALL 2011

Miejsce akcji:

Prowincja Rys (Freiland).

Czas:

Rok po wydarzeniach z RedFall 2010

Tło fabularne:

Odzyskana przez Freiland nadgraniczna prowincja Rys staje się coraz bardziej gorącym miejscem w tej części kontynentu.
Inspirowane przez sąsiednią Latverię niepokoje narodowościowe, wspomagane przez napływających nielegalnych imigrantów z chwiejącego się imperium latverskiego, powodują, iż lojalność prowincji względem Freilandu staje się coraz bardziej wątpliwa. Działania wywiadu latverskiego trafiają na podatny grunt – na terytorium Rys powstaje kilka oddziałów partyzanckich, zaopatrywanych przez przedostające się przez nieszczelną granicę oddziały dywersyjne z Latverii.

Na domiar złego, ręce rządu Freilandu są skrępowane treścią traktatu pokojowego, którego warunkiem było utrzymywanie przez obie strony, Latverię i Freiland jedynie niewielkich sił w nadgranicznych prowincjach. W związku z czym szybkie, siłowe rozprawienie się z partyzantką Rys nie jest możliwe.

Z kolei po stronie latverskiej przygotowywana jest niezwykle istotna operacja dywersyjna dla której istotne jest czasowe zagłuszenie komunikacji w rejonie prowincji Rys. Ponieważ Latveria nie dysponuje możliwością użycia do takiej operacji sprzętu lotniczego lub zagłuszania satelitarnego, w związku z czym konieczne jest użycie naziemnego zestawu zagłuszającego, który ze względu na ograniczony zasięg działania musi być umieszczony na terenie Rys.


Znów będzie gorąco :icon_biggrin:
mówcie mi "Cichy"... może ktoś uwierzy...

Obrazek
Avatar użytkownika
Gor
Bywalec
 
Posty: 164
Dołączył(a): 2006-07-18, 00:41
Lokalizacja: skądinąd

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez PIGFACE » 2011-10-18, 00:08

Witam, czy w między czasie poza wątkami scenariuszowymi (na które z utęsknieniem czekamy) możemy dowiedzieć się ile zgłoszonych jest grup oraz jakie będzie miejsce naszych działań?
PIGFACE
Rekrut
 
Posty: 5
Dołączył(a): 2011-06-30, 23:34

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Lesław » 2011-10-20, 14:35

Ilość zgłoszonych grup zawsze trzymamy w tajemnicy... ;) Wywiad nie śpi.
Teren ten co w zeszłym roku, czyli Bory Tucholskie. Scenariusz będzie niejako kontynuacją poprzedniego.
Obrazek
Avatar użytkownika
Lesław
Administrator
 
Posty: 414
Dołączył(a): 2006-07-30, 15:19
Lokalizacja: Tricity

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Gor » 2011-10-26, 13:08

UWAGA! UWAGA!

Wszyscy zgłoszeni do dziś powinni otrzymać szczegóły dotyczące regulacji wpisowego, od dziś rozsyłamy elementy intelu operacyjnego poczynając na WARNO

Jeśli jesteś osobą kontaktową zgłoszonego oddziału i do dziś nic nie dostałeś- BEZZWŁOCZNIE NAPISZ!

Przypominam jeszcze raz że termin regulacji wpisowego to koniec bieżącego miesiąca!!!
mówcie mi "Cichy"... może ktoś uwierzy...

Obrazek
Avatar użytkownika
Gor
Bywalec
 
Posty: 164
Dołączył(a): 2006-07-18, 00:41
Lokalizacja: skądinąd

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Gor » 2011-11-02, 11:53

Szanowni uczestnicy- w dniu wczorajszym oficjalnie zamknęliśmy listę zgłoszeń.

Wszystkie teamy otrzymały mailowo dane dotyczące regulacji wpisowego oraz WARNO

Proszę oczekiwać na kolejne instrukcje.
mówcie mi "Cichy"... może ktoś uwierzy...

Obrazek
Avatar użytkownika
Gor
Bywalec
 
Posty: 164
Dołączył(a): 2006-07-18, 00:41
Lokalizacja: skądinąd

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez PIGFACE » 2011-11-13, 01:03

Panowie orgowie jestem na waszej 4 imprezie z rzędu i muszę przyznać, że równia pochyła. Mam nadzieję, że nie obrazicie się za słowa krytyki ale pozytywów z tej gry jest niewiele więc ten wątek pominę. Na 48h były znikające kopalnie, które kazały drużynom biegać po czystym terenie przez kilaka godzin bo ktoś coś złożył a nie powinien na Red fallu 3 nie jestem pewien czy ktokolwiek coś rozstawił. Urządzenia zagłuszające były poszukiwane przez 24 godziny przez 4 drużyny w wskazanym terenie bez najmniejszego skutku.One były? Było jedno urządzenie czy kilka rozstawionych i jak one w ogóle wyglądały czy w ogóle jakoś? Brak sensownej odprawy a tym bardziej podsumowania zaraz po grze. Dramatycznie mało informacji. Jak na 24 godzinny milsim w listopadzie opord i frago wypuszczane na 2-3 dni przed grą to lekceważenie uczestników. Gra była dotowana, tak jak nie mogłem zrozumieć na co poszły nasze pieniądze na 48h ( bo jeśli tylko na paliwo to raczej sporo ) tak i teraz nie wiem. Jeśli płacimy za Wasz poświęcony czas to to napiszcie i nie będziemy się zastanawiać. Teren już się zdezaktualizował był nudny a teraz jest już totalnie nudny, większość uczestników jest Wam wierna i zeszła go już w szerz i wzdłuż kilka razy, jest niemal totalnie płaski i znany już na pamięć. Panowie to co zrobiliście na Rive rajdzie 2011 to było mistrzostwo. Świetny teren a silnik gry to perpetuum mobile, istny samograj. Panowie bez obrazy, te słowa krytyki, możliwe, że odosobnione mają służyć tylko ku polepszeniu tego co od lat robicie dobrze, życzę Wam jak najmniej takich komentarzy i jak najmniej takich wpadek. Już teraz chciałbym się zapis na wiosennego Rive rajda z nadzieją, że będzie świetny. Pozdrawiam.
PIGFACE
Rekrut
 
Posty: 5
Dołączył(a): 2011-06-30, 23:34

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Barbus » 2011-11-13, 10:51

PIGFACE napisał(a): One były? Było jedno urządzenie czy kilka rozstawionych i jak one w ogóle wyglądały czy w ogóle jakoś? Brak sensownej odprawy a tym bardziej podsumowania zaraz po grze.


Urządzenie zagłuszające było jedno i posiadaliśmy je my - siły Latverii(grupa bojowa WILK). Mieliśmy się z nim pojawić w czterech różnych obszarach w wyznaczonych przedziałach czasowych i wykorzystać do zagłuszania;). Po prostu się nie spotkaliśmy(dla nas to akurat dobrze). Tu ciała daliśmy też my, bo nie zdołaliśmy skontaktować się z TOC o wyznaczonych godzinach. Może, gdyby poznali naszą pozycję, to mogliby moderować grę i wysyłać Was w nasz rejon.
Mnie się gra podobała. Nie było to siedzenie na tyłku obok mrygającej PCV-ki przez prawie 20h, jak rok temu. Musieliśmy cały czas przemieszczać się przy pełnym obciążeniu, 2 godziny snu no i te bardzo przyjemne temperatury:] Nawet jeden kontakt ogniowy w nocy mieliśmy:D
Jeśli miałbym mieć pretensje do orgów, to o to, że nie dotarła do nas informacja o zakończeniu gry. My i LSC do 11:00 siedzieliśmy w punkcie, a gra podobno skończyła się o 9:00. Mam wrażenie, że w pewnym momencie TOC stracił orientację, jakie grupy jeszcze pozostały w terenie. Łączność była do bani na trzeciej już z rzędu imprezie. Zarówno między drużynami jak i z TOC. I szczerze muszę przyznać, że też nie bardzo wiem, na co poszła kasa z wpisowego.
Nie mniej jednak najbardziej zawiodła mnie postawa drużyn po naszej stronie. Ekipa dowodząca WILK 1 przyjechała z prawie 3 godzinnym opóźnieniem. CO w ogóle nie ogarniał tematu. Ok. 18:30 WILK 1 i WILK 2 odłączyły się od reszty. Nie wiem dokładnie, co chciał robić WILK 1, ale WILK 2 poszedł szukać jakiejś zgubionej części od repliki(po ciemku w Borach Tucholskich, gdzie każdy jałowiec wygląda tak samo). Nie ustalili żadnego randezvous, nie spojrzeli na mapę z oznaczonymi obszarami, do których mieliśmy się udać, po prostu poszli w cholerę. Z WILKIEM 1 łączności już nie nawiązaliśmy. WILKOWI 2 udało się przekazać naszą pozycję. Mówili, że będą za 30-40 minut, ale w końcu nie przyszli i już nie mieliśmy z nimi kontaktu. Na szczęście WILK 3(LSC) ogarnął sprawę i potem już działaliśmy dobrze, chociaż zagłuszanie i próby wywołania pozostałych grup tak nas zaabsorbowały, że z TOC zaczęliśmy kontaktować się dopiero o 5:00.
Barbus
Rekrut
 
Posty: 9
Dołączył(a): 2008-02-20, 16:48
Lokalizacja: Gdańsk

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez kris23gt » 2011-11-13, 11:08

Szanowni organizatorzy, oraz pozostali milsimowicze, podobnie jak mój przedmówca, jestem stałym uczestnikiem waszych imprez. Przygotowania z waszej strony oceniam wysoko, a temat gry jako bardzo ciekawy.
Ale...jak wiadomo najwięcej zależy od uczestników. Ubolewam na tym, iż nie prowadzicie preeliminacji jak kiedyś, że wymogi co do uczestnictwa, zostały ograniczone co do minimum, co bardzo uwidacznia się podczas dziań. Powielane są te same błędy, opóźnienia w rozpoczęciu gry, brak koordynacji w trakcie działań, przykłady z dnia wczorajszego: zaczynamy z kilku godzinnym poślizgiem, spóźnia się ,,nasz dowódca”, który ma poważne problemy z nawiązaniem łączności z TOC, jak mu już się to udaje, robi odprawę, która mogłaby posłużyć jako wzór do organizowania spotkań zuchów. Trzeba łączyć teamy, nie wszyscy otrzymują radia, choć zgłaszali taką potrzebę w odpowiednim momencie! Zero procedur RV! Na punkcie gdzie zostaliśmy poproszeni o zrobienie perymetru, celem zabezpieczenia naszych grup, 5 minut po wydaniu tego polecenia, zostaliśmy ostrzelani, przez własne siły, bo ktoś wydał taki rozkaz, tłumacząc że myślał że są atakowani... za cicho odpowiadaliśmy nasz odzew ( dwukrotnie). Cieszę się że szczęśliwie nikt z nas nie zakończył imprezy zaraz po jej rozpoczęciu. Ale pytam się jaka jest rola dowodzącego na tych imprezach? Oraz jego kompetencje??? Dalsza część działań wygląda następująco: jako dowódca jednego z zespołów, nie otrzymuję na bieżąco informacji, co do przebiegu naszych działań, w międzyczasie w okolicy odnotowujemy kontakty z siłami przeciwnika, nasz dowódca nie wydaje na bieżąco żadnych poleceń. Na punkcie na jakim stacjonujemy, panuje kompletne rozprężenie, co skutkuje tym, iż w trakcie kontaktu ogniowego z przeciwnikiem , który zjawił się na krzyżówce, jaką obstawiliśmy, pomimo znacznej przewagi, odnosimy straty, w ilości 1 KIA, przy likwidacji 4 przeciwników. Po czym dowódca stwierdza ze musi iść do miejsca z jakiego startowaliśmy, nie wydając żadnych instrukcji po prostu znika. Tyle na temat. W międzyczasie dowiaduje się, że jeden z teamów, będących w naszej w naszej grupie, oddalił się celem odnalezienia czegoś co zgubili gdzieś w lesie( co w skrócie oznacza osłabienie naszych zdolności bojowych o jakieś 25 %, jak dla mnie to dużo). Przejmuje dowodzenie nad resztą przystępujemy do wykonywania naszych zadań. Zadania wykonujemy zgodnie z zaleceniami.
W międzyczasie grupa, która się odłączyła, dostaje namiary, na naszą relokację, oraz polecenia dołączenia do reszty( posiadają skalibrowany GPS, powinni dać radę). W wyznaczonym czasie nie udaję się to im. Mamy kolejna relokację. Później nie możemy już nawiązać kontaktu. Ostatnie zadanie wykonujemy w godzinach 9-11, zagłuszanie w wyznaczonym sektorze. Wracamy do bazy. Na miejscu, dowiaduje się że ekipa która nie dołączyła do nas , ok 3-4 nad ranem spakowała się i wróciła prawdopodobnie do domu...a organizator był na parkingu około 9 rano i powiedział że jest już praktycznie koniec gry...
Reasumując : straciliśmy mnóstwo czasu na początku, mieliśmy niezły bajzel w środku, a na koniec zagłuszaliśmy śpiew ptaków, bo po raz kolejny gra skończyła się przed czasem i nikt nie raczył nas o tym poinformować. Szukam opowiedzianych za ten stan rzeczy. PRO FORMA.
Zapraszam do swobodnych wypowiedzi, zaznaczając iż jest to, co tu napisałem jest moją prywatną opinią, jak uczestnika wielu milsimów. Mam punkty odniesienia, trochę doświadczenia i kilku ludzi, którzy podobnie jak jak aby uczestniczyć w tak renomowanej imprezie organizowanej przez szacowne grono z Trójmiasta, ustawia całe swoje życie, zarówno prywatne jak i zawodowe, aby tam być. Przy tego typu imprezach poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko, przynajmniej być powinna. Mamy prawo wymagać i wymagamy. O aspekcie finansowym nie wspomnę.
P.S.
Po wymianie kompozytu, poszedłem się przywitać z naszymi ,,wrogami” udzielić im pierwszej pomocy etc. chłopaki skwitowali to krótko:,, to jakaś lipa jest, nie dostaliśmy radia , nawet nas nie reanimujcie, wracamy do domu”.
Wtedy pomyślałem sobie co ja bym zrobił, gdybym był tu pierwszy raz... a ci goście nie byli z łapanki.
Szacun dla wszystkich.
Kris LSC Black Ops
Gorzów Wlkp.
Avatar użytkownika
kris23gt
Świeżak
 
Posty: 17
Dołączył(a): 2010-03-06, 11:23

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez PIGFACE » 2011-11-13, 13:35

Na Red Fall 2 faktycznie siedzieliśmy 20 godzin przy migającym punkcie ale wiedzieliśmy co to jest i poco go pilnujemy. Tutaj nie wiedzieliśmy czego szukamy a to, że urządzenie było jedno okresowo przenośne dowiaduję się dopiero teraz. Nasze działanie w terenie zmieniło by się diametralnie, obstawialibyśmy zadane perymetry w których moglibyście się pojawić i miało by to jakiś sens. Bo jakie mieliśmy szanse Was spotkać jeśli dostajemy rozkaz o 22.00 zbadajcie punkt x a o 8.00 punkt y i nic nie było o zabezpieczeniu tych perymetrów. Teraz rozumiem dlaczego nie mogliśmy się spotkać i podnieść atrakcyjność gry. Z naszej strony kontakt pomiędzy drużynami było Ok ale to pewnie za przyczyną rozgarniętych drużyn bo to co się działo z kontaktem z dowodzącymi to porażka. Przez to tkwiliśmy na nic nie znaczącym perymatrze przez 6 godzin bez rozkazu. Bo dowodzących nie interesowało co robi 25% ich sił. Postępy naszych działań zresztą powinny znaleźć się w AAR a kto wygrał dla mnie osobiście nie ma większego znaczenia. Nauczyłem się czegoś, chociażby zmierzyłem się z niskimi temperaturami, schodziłem się setnie, spotkałem z przyjaciółmi z innych ekip. Reasumując jednak. Listopad mógł odstraszyć uczestników niskimi temperaturami, jednak frekwencja dopisała, przyjechały grupy doświadczone a gra wyszła w mojej ocenie średnia. Coś nie zagrało, zbyt mało informacji, licha odprawa. Pewnie dalej będziemy wierni temu cyklowi gier ale proszę przyłóżcie się lepiej jako organizatorzy. 48h było średnie przez małą frekwencje a ta listopadowa gra nie zjednuje Wam większej ilości chętnych. Trzymam kciuki za kolejne edycje żeby były tylko lepsze.
PIGFACE
Rekrut
 
Posty: 5
Dołączył(a): 2011-06-30, 23:34

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Ssak » 2011-11-13, 14:08

Impreza podobała mi się, ale była to zasługa ludzi, z którymi pracowałem w terenie a nie zasługa organizatora (szczególne podziękowania dla ORŁA-0 i 1). Rozumiem, że w realu czasem OPORD zostaje wystawiony na chwilę przed rozpoczęciem operacji, ale w realiach AS OPORD jest również instrukcją techniczną, która tłumaczy jak działają pewne mechanizmy, które staramy się pozorować.
Problemem były wyżej wspomniane zagłuszarki. W godzinach nocnych (ok 22? i koło 3-4) odebraliśmy dwie przesyłki w których dowiedzieliśmy się kolejno o miejscu zagłuszania oraz godzinach zagłuszania. Tak naprawdę mieliśmy 2 szansy (5-7 oraz 9-11) na znalezienie zagłuszarek, przy czym dla nas (dla całej grupy ORZEŁ) gra skończyła się ok 10:30. Przy braku łączności z wieloma grupami musieliśmy liczyć tylko na szczęście.

Jeszcze za dnia (1-ego) słyszeliśmy kłótnie leśniczego/myśliwego? z uczestnikami (nie wiemy po której stornie byli, ale najprawdopodobniej nikt z ORŁA ani KANI) o tym, że nie mają prawa przebywać w lesie itp. Czy ktoś brał udział w tej "akcji"?


Ok 24?, w południowo-zachodnim sektorze zagłuszania mieliśmy kontach z najprawdopodobniej z Wilk-2 lub 4? Nas było 6 was 4, najpierw zauważyliście nas na drodze a później jak weszliśmy w las. Przy pierwszej wymianie ogniowej poszły granaty, wycofaliśmy się i czekaliśmy na was, drugim razem użyty został przez was laser. Kto to był? Zadaliśmy wam jakieś straty (wydaje nam się, że niestety nie :) )?

Ssak, 8R
Ssak
Rekrut
 
Posty: 2
Dołączył(a): 2009-03-18, 14:56

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez bodek » 2011-11-13, 16:43

Witam wszystkich uczestników, w imieniu ekip stanowiących grupę LIS dziękuję za grę.
Jeśli chodzi o uwagi to :
- kilka razy byliśmy wysłani na punkty bez podania celu naszej wędrówki- dla niektórych to wkurzające, że nie wiedzą po co tam idą i czego mogą sie spodziewać. Można by na przyszłość wymyślić jakąś bajeczkę o agencie lub czyms innym żeby nakręcić trochę ludzi do działania. ( zaznaczam, że większosci nakręcanie nie było potrzebne) W związku z tym, że Cnn i SPZ lubią się przepierd... nie mamy żalu i dziękujemy za miłe spacery.
- odniosłem wrażenie, że niektóre ekipy pomyliły imprezy. Brak punktualności, zaangażowania oraz podstawowych wiadomości dotyczących gry ( OPORD, zadania itp.) był zauważalny.
Wiem, że milsimy RF i RR to taki jakby egzamin ,dopuszczajacy' do 48H, mam nadzieję, że nie będę się musiał w przyszłości męczyć z niektórymi przez dwie doby.
Pozostałe uwagi i pikantne szczegóły na życzenie klienta.:-)

Reszta spraw dotyczących gry, moim zdaniem - bez uwag.

Jeszcze raz dziękuję za grę. Mam nadzieję, że z SPZ-Słupsk będziemy mieli jeszcze okazję razem podziałać.
.:Cnn Cmm:.
bodek
Rekrut
 
Posty: 5
Dołączył(a): 2007-10-24, 21:27
Lokalizacja: Koszalin Cnn Cmm

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Pit » 2011-11-13, 18:08

Jestem uczestnikiem wszystkich tegorocznych edycji RR i 48h.

Organizację RedFlall 3 za słabą - brak odprawy na początku i brak odprawy końcowej z organizatorem, gra zakończona przed czasem. Informacje przekazywane w formie WARNO i OPORD w tak krótkim czasie przed wejściem w AO jak na warunki ASG za naganne. Jak już stosujemy TLP to pamiętajmy o wszystkich zasadach, również tej która mówi o podziale czasu potrzebnym na przygotowanie podkomendnych czyli regule 1/3-2/3. Tutaj na podstawie marnego w kluczowe informacje WARNO nie dało się przygotować a po OPORD było za późno (warunki ASG, asygnowanie CO na 2 dni przed wejściem w AO).

Uważam, że OPORD był niewystarczający aby dobrze przeprowadzić operację i lepiej by się stało gdyby organizator poprzestał na WARNO z kluczowymi informacjami nt zadań i celów. OPORD sporządziłby CO danej strony.

Pit, 8R
Avatar użytkownika
Pit
Świeżak
 
Posty: 17
Dołączył(a): 2009-12-29, 02:41
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Igor » 2011-11-13, 18:40

Witam , tutaj Wilk 2

Co do poszukiwania części to wyglądało to tak :

Po powrocie z kontaktu z partyzantami okazało się że straciliśmy część od repliki więc musimy wrócić ( trudno zdarza się ). Chwilę po znalezieniu części będąc kilkaset ? metrów od RV usłyszeliśmy wymianę ognia na RV. Próbowaliśmy wywołać kogokolwiek z Wilków przez RF-10/navcoma nikt nam nie odpowiedział. Udało się nam nawiązać jedynie łączność z LIS 1 (?). Z naszej perspektywy wyglądało na to że coś rozbiło cały RV.

Co do łączności bo to chyba ona wyrządziła najwięcej szkód. Proponowałem mailowo dostarczenie 5 radiostacji RF-10 i nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Bardzo się zdziwiłem gdy w piątek zostałem zapytany czy mam ze sobą Rfki. Na pewno Radiostacji dla Wilków brakowało a te które otrzymali nie były do końca sprawne (Słyszałem że nie tłumiły szumów).

Nie ustalili żadnego randezvous, nie spojrzeli na mapę z oznaczonymi obszarami, do których mieliśmy się udać, po prostu poszli w cholerę.


Zgłosiliśmy wyjście
RV było ustalone w końcu z niego wychodzliśmy
Spojrzeliśmy na mapę z obszarami ( w końcu to my z McNabem ją odbieraliśmy od partyzantów)
Igor
Rekrut
 
Posty: 3
Dołączył(a): 2007-11-30, 23:38

Re: MilSim "RED FALL III" 11-12 listopada 2011

Postprzez Radzio :) » 2011-11-13, 22:39

Witam

Jako dowodzący Wilkiem 2, przedstawię sprawę ze swojej strony.
Wilk 2 - grupa 4 osobowa.

Był to mój drugi milsim, może dlatego byłem spakowany na działanie przez 24 godziny, a nie na bieganie przez tydzień po górach, pozdrawiam...


Pomijam organizatora, który chciał pożyczyć od nas radia. (Gdybyśmy dostali info, to byśmy mieli do pożyczenia 4 RFki, działające w 100%)
Pomijam opóźnienie ze starem grup Wilków, kto był ten wie.

Dowodzący Wilkami wydał rozkazy (wyznaczył punkt zbiórki dla wszystkich) i wyruszyliśmy w teren. Wilk 2 zabrał skrzynię i zagłuszarkę. (Pewnie dlatego, że mieliśmy najmniej obładowane plecaki). Dołączono do nas Wilka 3, z powodu braku radiostacji.
Naszymi zadaniami było "przeczesać" radiami pasy terenu i złapać kontakt z partyzantami, z którymi mieliśmy dokonać wymiany (dostarczyć im skrzynię).

Po kilku kilometrach marszu po naszym pasie terenu, pomimo tego, że byliśmy grupą wysuniętą najbardziej na zachód złapaliśmy kontakt radiowy z grupą partyzantów, zdobyliśmy od nich lokalizację, w której się znajdują i kazaliśmy pozostałym Wilkom zebrać się w punkcie zbiórki. Wspomniałem, że cały czas nieśliśmy skrzynię i zagłuszarkę?

Po nawiązaniu kontaktu z partyzantami i rozkazaniu pozostałym Wilkom zebrać się w punkcie RV, udaliśmy się tam. Przybyliśmy jako pierwsi. Po paru chwilach dotarły pozostałe Wilki.
Śmiesznie wyszło, jak ludzie z posiadanych strzępków informacji stworzyli alternatywną rzeczywistość z zadaniami. Ale szybko naprostowałem, MacNabowi to co się działo, wyglądał na najbardziej ogarniętego.
Zaczęło się biwakowanie... W obronie okrężnej.
Incydent z ostrzelaniem przez biwakującego w obozowisku, ludka z Wilka 3.
Ale Wilk 2 zebrał się, wziął skrzynię dla partyzantów i poszedł na punkt wymiany z MacNabem, który robił za nasze oczy w terenie. (Było już ciemno a miał nokto)

Dotarliśmy bez problemów do punktu wymiany, dokonaliśmy jej i w czasie powrotu zgubiliśmy wspomnianą klapkę od magazynka do Sawa.
(Pomimo faktu, że
WILK 2 poszedł szukać jakiejś zgubionej części od repliki(po ciemku w Borach Tucholskich, gdzie każdy jałowiec wygląda tak samo)
, znaleźliśmy ją bez większych problemów. Kto nas powstrzyma)

Po znalezieniu zagubionej części, w czasie powrotu do punktu zbiorki, gdzie czekały pozostałe grupy, mieliśmy na to 30 minut, ustaliliśmy to z MacNabem, który pozostałym grupom wydawał rozkazy, mieliśmy zabrać zagłuszarkę i udać się na pierwszą wyznaczona pozycję. Tu o dziwo, pomimo faktu, że byliśmy po mapę u partyzantów, nikt nie zrobił zebrania z dowódcami grup, celem przedstawienia sytuacji, rzuciłem okiem na mapę w obozie i wiedziałem gdzie są nasze wspomniane strefy zagłuszania, w tym samym czasie dowiedziałem się że grupa Wilk 1 albo 4, grupa MacNaba, uda się z misją podjęcia jakiejś osoby, ale to wszystko było ustalone przed naszym wyjściem, po zagubioną część (wspomniałem, że ją znaleźliśmy?). Dostaliśmy 30 minut, na znalezienie części czyli powrót przed 19:00 nam wypadał, bo przed godziną 20 mieliśmy udać się na północ od punktu zbiórki do pierwszej strefy zagłuszani, jednak nasza tytaniczna wyprawa zmieniła te plany całkowicie.

( co w skrócie oznacza osłabienie naszych zdolności bojowych o jakieś 25 %, jak dla mnie to dużo).

W punkcie zbiorki było ponad 22 wilki, więc nie było to 25%.

Ale nie psujmy chronologii zdarzeń, wyszliśmy po część, znaleźliśmy ją i w czasie powrotu do punktu zbiórki (mieliśmy jeszcze 15 minut wyznaczonego czasu).
Doszły nas odgłosy walki w RV.

Wycofaliśmy się kawałek i przeczekaliśmy do zaprzestania walk, po czym wywoływaliśmy pozostałe Wilki przy pomocy RFki, oraz za pomocą navcomma. Bez rezultatu.

W międzyczasie grupa, która się odłączyła, dostaje namiary, na naszą relokację, oraz polecenia dołączenia do reszty( posiadają skalibrowany GPS, powinni dać radę).


Tak po wywoływaniu przez półtorej godziny pozostałych grup Wilków bez odzewu, udało się nam złapać z wami kontakt. W międzyczasie TOC nie był nam w stanie nic powiedzieć, o tym co się z wami dzieje, podaliśmy pozycję, gdzie było nasze RV i że zostaliście zaatakowani i że nie mamy z wami łączności. Łączność udało się nam nawiązać tylko z Lisem, który chciał nas podjąć. Jedna daliśmy sobie szansę na powrót do Wilków, nie mieszając się w działania Lisa. Wtedy dostaliśmy namiary na pierwszą pozycję zagłuszania, do której udaliśmy się chwilę później po mały jedzeniu. (Tu, żeby powstrzymać głosy krytyki, nosiliśmy skrzynię i zagłuszarkę oraz dostarczyliśmy skrzynię do partyzantów i odebraliśmy od nich rozkazy, w czasie kiedy inni jedli).

Na miejsce podane przez Wilka(pierwsza strefa zagłuszania, przedział czasowy od 20 do 22), który miał zagłuszać dotarliśmy pół godziny po oknie zagłuszania, po raz kolejny staraliśmy się złapać kontakt za pomocą RFki, z pozostałymi grupami Wilków. O dziwo dalej bez rezultatów...

Pamiętałem mniej więcej gdzie były strefy zagłuszania, to wybraliśmy się na spacer w ich kierunku, cały czas będąc na nasłuchu radiowym i co kilometr, półtora rozwieszając antenę drutowa i wywołując pozostałe Wilki (Tak na wszystkich kanałach), dalej bez odzewu. Tak spędziliśmy kolejne 5 godzin przemierzając teren gry w kierunku północno wschodnim, północnym i południowo zachodnim. Kierunek południowo zachodni doprowadził nas ostatecznie na punkt startu(parking) w okolicach godziny 4 w nocy. Bez jakiegokolwiek udanego wywołania radiowego pozostałych Wilków...


Na parkingu usiedliśmy do jedzenia, ogarnęliśmy sprzęt i podziękowaliśmy za zabawę...

W międzyczasie naszła mnie jeszcze ochota wyjścia w teren gdzie na drodze spotkałem grupę Wilk dowodzoną przez MacNaba, który powiedział, że nie mogą złapać z nikim kontaktu radiowego, że nie mieli łączności z TOCiem, co ostatecznie załamało moje morale, wróciłem na parking i poszedłem spać.

Po godzinie 7, ruszyliśmy w drogą powrotną do domu...
Avatar użytkownika
Radzio :)
Rekrut
 
Posty: 3
Dołączył(a): 2008-07-09, 20:10
Lokalizacja: Szczecin

Następna strona

Powrót do Ogólnopolskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron